szkoła podstawowa w suchostrudze
Szkoła Podstawowa w Suchostrudze, ul. Szkolna 20, 05-555 Tarczyn, tel. 22 727 71 81

Historia szkolnictwa



Historia Szkolnictwa 1924-1989

pisana ręką naszej polonistki

 


Dzieje Szkoły Podstawowej w Suchostrudze


Dzieje szkoły, odtworzone na podstawie znalezionych dokumentów (m.in. Kroniki Szkolnej prowadzonej od 1924r.), sięgają 1924r. Była to na początku szkoła prywatna prowadzona przez Józefa Kaczorowskiego. Szkoła mieściła się w lokalu wynajętym od gospodarza - Pawła Głowy, nauczyciel zaś mieszkał razem z gospodarzem w wynajętym mu jednym pokoiku. Komorne za lokal otrzymywał p. Głowa z Urzędu Gminnego, który dostarczał również opał dla szkoły. Nauczyciel nie pobierał stałego wynagrodzenia miesięcznego. "Zdany był pod tym względem na łaskę rodziców, którzy posyłali do szkoły swe dzieci. Wynagrodzenie pobierał częściowo w naturze (żyto, kartofle), częściowo w pieniądzach - po dwa złote od dziecka miesięcznie. Nauka w szkole odbywała się tylko w miesiącach zimowych (od listopada do kwietnia). Dzieci nie były podzielone na oddziały: chociaż uczyły się na dwie zmiany, to materiał był przerabiany ten sam zarówno z pierwszymi, jak i z drugimi. Nauczyciel żadnego programu się nie trzymał i uczył czytać, pisać i rachować i te przedmioty wyczerpywały całość nauki szkolnej"[1].


We wrześniu 1927r. szkoła została przemianowana na Jednoklasową Szkołę Powszechną. Początkowo szkołę tę objęła Eugenia Pudlikówna, która wcześniej pracowała w Rembertowie i w Woli Przypkowskiej. W roku szkolnym 1927/28 zapisanych było 78 dzieci, a lekcje rozpoczęły się dopiero w listopadzie. W następnym roku nowy kierownik - Jan Kułakowski - podkreśla zły stosunek miejscowej ludności do szkoły. Zwraca uwagę na brak "uświadomienia w korzyściach" płynących z nauki. Wpływa to ujemnie na frekwencję dzieci, szczególnie jesienią i wiosną, czyli w czasie wzmożonych prac polowych.


Czwarty oddział został wprowadzony po raz pierwszy w roku szkolnym 1929/30 i liczył sobie ośmioro uczniów. W listopadzie 1929r. "zapoczątkowano biblioteczkę szkolną dla dzieci, składającą się z 65 książek - dostosowanych w swej treści do wykładanych w szkole przedmiotów"[2]. Powstała ona z dobrowolnej składki rodziców.


W nocy z 7 na 8 sierpnia 1930r. we wsi wybuchł pożar, w którym zniszczeniu uległ m.in. budynek szkolny. Szkołę trzeba było przenieść do wsi Bystrzanów. Od 1931r. szkoła była dwuklasowa i tylu uczyło nauczycieli. Kierownikiem został J. Banasiewicz, P. Smoleńska zajęła stanowisko tzw. siły pomocniczej. Po długich staraniach Wojciech Zawadzki z Suchostrugi zgodził się postawić budynek i przeznaczyć go na szkołę. 2.XII.1932r. przeniesiono szkołę do nowego budynku w Suchostrudze.


W 1934r. nastąpiły kolejne zmiany organizacyjne. Kierownictwo objął W. Prykiel. Prócz niego pracowały jeszcze dwie nauczycielki. Położono fundament pod nową szkołę. Pomimo trudności materialnych w grudniu 1935r. założono prowizoryczny dach   i dzieci przeniosły się do nowych sal szkolnych, wybudowanych połączonym wysiłkiem nauczycieli i społeczeństwa. Była to dopiero część budynku, który wykończono i pokryto dachem z blachy w 1938r. Nowa szkoła mieściła 5 izb lekcyjnych, szatnię, kancelarię, klatkę schodową i korytarze. W stanie surowym pozostała tylko jedna sala, szatnia i pokoik na pomoce naukowe. W tym czasie, aż do roku 1946, kierownikiem był p. Malicki.


Trudne lata wojny szkoła przetrwała, jednak w jej murach dwukrotnie przebywały wojska niemieckie - we wrześniu 1939r. i wiosną 1941 r. Tak oto lata okupacji opisuje ówczesny kierownik szkoły:

"Wszystkie zarządzenia niemieckich władz szkolnych zmierzały do tego, by szkoła przygotowała zastępy przyszłych robotników w przemyśle, rolnictwie i innych gałęziach niemieckiego życia gospodarczego. Główny nacisk w pracy szkolnej położono na zajęcia praktyczne, a więc np. na uprawę ogródków szkolnych, zbieranie starych odpadów włókienniczych, czy metalowych. Warunki wojenne, jak zakaz używania podręczników przy nauce, zubożenie materialne ludności, gnębionej nadmiernymi kontyngentami, całkowity upadek materialny nauczycielstwa, zatrudnienie nauczycielstwa przy różnych spisach, brak opału dla potrzeb szkoły sprawiły, że życie szkolne coraz bardziej zamiera. Nauczycielstwo na miejscu nie ma warunków do życia, wskutek czego zmuszone jest opuścić szkołę i szukać innych ośrodków, gdzie łatwiej zarobić i żyć"[3].


W roku szkolnym 1938/39 do szkoły uczęszczało 270 uczniów, a w następnym tylko 40-tu. Z czterech etatów w roku 1938/39 cztery lata później zostały tylko dwa. Latem 1944r. naukę przerwano, gdyż większość ludności pracowała przy kopaniu okopów - nawet dzieci. Kiedy na początku grudnia prace zakończono, rozpoczęła się nauka. Od stycznia następnego roku "życie szkolne zapulsowało nieco szybszym tętnem", przywrócono trzeci etat, do szkoły uczęszczało ok.120 dzieci. Sytuacja materialna nauczycieli była katastrofalna. "Podwyżka bowiem z 200zł na 800zł nie rozwiązuje problemu, gdyż za 800zł można kupić ledwie 3kg słoniny, a przecież prócz tłuszczu jest wiele, wiele innych potrzeb"[4].


W 1946r. kierownikiem szkoły zostaje T. Zieliński. Sytuacja jest trudna - w szkole nie ma pomocy - są jedynie ławki i tablice, dzieci nie przychodzą do szkoły "z różnych przyczyn: brak obuwia i odzieży i w skutek wadliwego umieszczenia szkoły w obwodzie szkolnym (niektóre dzieci mają do 6km - Huta Jeżewska) jak też i z braku poczucia potrzeby nauki"[5]. Wiele dzieci rozpoczyna naukę dopiero w listopadzie - po zakończeniu prac polowych. Nie ma książek - dzieci przynoszą to, co mają a skompletowanie nie jest możliwe. Ciężka jest nadal sytuacja materialna nauczycieli. "Pensja rządowa miesięczna nie starcza na przybicie zelówek. Nękany niepewnością, głodny, obdarty, poniewierany często przez okoliczną ludność, złamany na duchu - oto człowiek, który ma rozpowszechniać kulturę, oto człowiek, który ma wnosić w życie "radosną twórczość". Ponieważ pensja rządowa nie była wystarczająca, nauczyciele zmuszeni byli zwrócić się o pomoc do rodziców - każde dziecko płaciło 50zł "na rzecz nauczyciela".


Jesienią następnego roku przyjechał na wizytację Inspektor Szkolny, p. Ziemacki. Zastał on szkołę pustą, gdyż z powodu prac polowych dzieci nie przychodziły do szkoły. Zobaczywszy puste sale oraz pokój nauczycielek, który nie był jeszcze wykończony i brak było w nim kuchni, postanowił zabrać stąd nauczycielki i w ten sposób "tutejszą ludność ukarać za ich lekceważenie i obojętność tak w stosunku do szkoły, jak i nauczycieli". Nauczycielki nie zgodziły się wyjechać, a kierownik zwołał zebranie rodziców, na którym przedstawił zarządzenia Inspektora dotyczące mieszkań dla nauczycielek oraz uczęszczania dzieci do szkoły. Szybko znalazły się pieniądze i ludzie chętni do pracy, nauczycielki miały gdzie mieszkać, a dzieci zaczęły chodzić do szkoły.


W 1949r. przybywa do Suchostrugi dwóch młodych i ambitnych nauczycieli ­Stanisław Ławnicki i Tadeusz Kurpiewski. Kierownikiem Szkoły był wówczas Marian Wąsik. Młodzi nauczyciele borykali się od początku swej pracy z wieloma trudnościami - nie mieli gdzie mieszkać, a dzieci do szkoły przychodziło tylko kilkoro.


Z mieszkaniami dla nauczycieli problemy były już od kilku lat. Jeden z gospodarzy, Wojciech Zawadzki, mieszkał w bliskim sąsiedztwie szkoły, miał kilka domów i był w tamtym czasie działaczem partyjnym i społecznym. Wprawdzie brał pieniądze na remonty i obiecywał, że nauczyciele szybko się wprowadzą, ale trwało to nawet miesiącami, a i tak stan pokoju pozostawiał wiele do życzenia - dziury w ścianach zatkane gazetami, bo inaczej deszcz padał do pokoju, a w czasie mrozów było przeraźliwie zimno.


Młodzi nauczyciele wiele zrobili dla szkoły i okolicznej ludności: organizowali m.in. uroczystości z recytacjami, występami chóru i inscenizacjami, założyli Szkolną Spółdzielnię, zorganizowali koła ZMP w Jeżewicach i w Bystrzanowie, prowadzili kursy dla analfabetów - w gminie, a nawet w powiecie. Dużo mówiło się o nauczycielach z Suchostrugi, prawdziwych ówczesnych działaczach. Szybko przenoszeni byli do większych szkół ("awansowali") - St. Ławnicki był tu tylko rok a następnie objął kierownictwo szkoły w Karolewie, T. Kurpiewski w następnym roku został kierownikiem i piastował to stanowisko do 1953r., kiedy to został przeniesiony do Płocka. W latach 1953 -1966 często zmieniali się kierownicy:

         -Ryszard Owsiewski              -1953/54,

         -Roman Krawczyk                 -1954-1958,

         -Kazimierz Danielski               -1958/59,

         -Wiktor Deredas                    -1959-1961,

         -Stanisław Pacholski              -1961/62,

         -Stefan Gola                     -1962-1966   (w tym czasie nastąpiła elektryfikacja okolicznych wsi, a w szkole założono telefon).

 

W 1966r. kierownikiem szkoły zostaje po raz pierwszy kobieta - Irena Kaperzyńska. Razem z nią przybywają nowi nauczyciele: Wanda Stawczyk, Ryszard Ziernik, Barbara Kuroń i Zofia Łopacińska (długoletnia dyrektorka naszej szkoły). Kierowniczka mieszkała w szkole, a nauczyciele w domach p. Zawadzkiego, gdzie warunki od lat nie uległy zmianie. Do szkoły uczęszczało wówczas 178 dzieci, a doskwierał brak ubikacji w budynku szkolnym oraz mała ilość sal, która zmuszała do pracy na trzy zmiany. Dwa lata później rozpoczęto rozbudowę szkoły. Prace trwały zaledwie rok, w warunkach bardzo trudnych - brak kierownika budowy, trudności z finansami i materiałami. Pieniądze na budowę zdobywano organizując zabawy taneczne i loterie fantowe. W 1970r. ukończono budowę domu nauczyciela (dla dwóch rodzin) oraz założono w nim i w budynku szkolnym wodociąg i kanalizację. Społecznie pracowali nauczyciele oraz uczniowie - zwozili żwir i kamienie, dzieci robiły wykopy pod fundamenty. Z wodociągiem były problemy (brak wody w płytkiej studni przy szkole) aż do 1992r., kiedy przeciągnięto wodę ze studni głębinowej przy zlewni mleka.


W roku szkolnym 1972/73 nastąpiły kolejne zmiany: odeszła Irena Kaperzyńska, a na jej miejsce przyszła Kazimiera Jarosz -już nie kierownik, a dyrektor. Praca odbywała się w trudnych warunkach, gdyż ze względu na małą liczbę uczniów nauka odbywała się w klasach łączonych - aż do roku 1982, a potem od 1986 do 1991, kiedy to szkoły na naszym terenie przejął Urząd Gminy i zaczął dopłacać różnicę wynikającą ze zmienionej siatki godzin. Jesienią 1974r. rozpoczęto budowę kotłowni i instalacji c.o. W marcu następnego roku spaliła się klatka schodowa w szkole, do użytku nadawała się tylko jedna sala. Wynajęto trzy sale u gospodarza Szyszki w odległej o 2 km wsi Many oraz dwie sale u p. Zawadzkiego w Suchostrudze. Nauczyciele na przerwach przejeżdżali na rowerach z jednej wsi do drugiej. Remont budynku i instalację c.o. zakończono jesienią 1975r.


Od 1979r. do 1998r. dyrektorem szkoły była Zofia Ryjak. Przez następne lata praca przebiegała spokojnie, bez większych zmian. Często zmieniała się jedynie kadra nauczycielska, jednak "trzon" przez lata pozostaje ten sam: Izabella Bis, Zofia Ryjak, Barbara Janus.


W marcu 1992r. w "Głosie Nauczycielskim" ukazuje się list grona pedagogicznego 
z Suchostrugi do ówczesnego ministra Edukacji Narodowej - Andrzeja Stelmachowskiego ­uzasadniający udział nauczycieli w strajku szkolnym:

"Średni staż w zawodzie nauczycielskim wynosi w naszej szkole 18 lat i nikt z nas nigdy nie przypuszczał, że stanie kiedyś przed dylematem: iść na lekcje czy strajkować? Tylko my wiemy, ile kosztowało nas podjęcie tej najtrudniejszej chyba decyzji - decyzji o przyłączeniu się do strajku. Obraża się nas mówiąc, że jesteśmy zawodem ludzi zdemoralizowanych. Czy zdemoralizowana jest nauczycielka, która po 27 latach pracy ma zasadniczą pensję 905.000 zł i nie wie, co to są zwolnienia lekarskie? Czy też ta, która w czwartym roku pracy, przy pensji 590.000 zł studiuje na trzecim roku polonistyki? Pan minister twierdzi, że nikt nas tu nie trzyma, możemy odejść. Myli się Pan. Trzyma nas nasze poczucie obowiązku, obowiązku pomocy tym, którym jesteśmy potrzebni”[6].


W odpowiedzi na ten artykuł do opisywanej szkoły przysyła list T. Kurpiewski, który na początku lat pięćdziesiątych był kierownikiem tej szkoły. Do listu załącza zdjęcie szkoły z 1951 r. - teren jest pusty, nieogrodzony. Jakże inaczej wygląda to obecnie - dużo drzew, wokół budynki... List ten jest miłym akcentem i dowodem Jego pamięci o szkole, w której "stawiał pierwsze kroki" w swej karierze nauczycielskiej. Odszukano artykuł T. Kurpiewskiego zamieszczony w "Nowej Kulturze" z 1954r. Artykuł ten to Jego wspomnienia z okresu pracy w Suchostrudze - wspomina mroźną zimę i dziury w ścianach, obojętność władz, nieufność mieszkańców, problemy z zachęceniem ludzi do czytelnictwa. "Nie ma takich trudności, których nie dałoby się przełamać, pod jednym warunkiem: działacz kulturalny powinien dobrze poznać zwyczaje ludzi, wśród których pracuje i ustawić swą pracę kulturalną w ten sposób, aby szła ona nie na przeciw tym zwyczajom, lecz razem z nimi”. Chyba 48 lat temu udało mu się to, a także udało mu się, choć częściowo przełamać w ludziach niechęć do oświaty i kultury.


W marcu 1994r. ogólne zebranie rodziców powołało do życia Społeczny Komitet Budowy Sali Gimnastycznej, który przez kilka lat gromadził pieniądze - i znów: zabawy, loterie itp. W miarę swych możliwości pomagały i dzieci - razem z wychowawcami zbierały kamienie na fundamenty. Urząd Gminy zapłacił za zrobienie planu, płacił za materiały potrzebne do budowy - z zarobionych przez Społeczny Komitet pieniędzy zrobiono fundamenty i opłacono murarzy.


Inicjatorką budowy sali gimnastycznej, bardzo potrzebnej w naszej szkole, była Zofia Ryjak - wieloletnia dyrektorka, dzięki której sala sportowa mogła stać się faktem. Budowę sali nadzorowała do końca, choć na emeryturze.


Uczniowie naszej szkoły mają wpływ na jej życie przez działalność samorządową organizację i uczestnictwo w imprezach kulturalnych i oświatowych na terenie szkoły. Rodzice są systematycznie włączani w sprawy życia klasy i szkoły, współpracują z nauczycielami w sprawach wychowania i kształcenia dzieci. Wychowawcy utrzymują systematyczne kontakty z rodzicami uczniów w celu m.in. poznania sytuacji materialnej i życiowej swych wychowanków. Szkoła pomaga, w miarę swoich możliwości, tam, gdzie warunki są trudne i rodzina potrzebuje pomocy. Ingeruje także w egzystencję rodzin, które źle wywiązują się ze swych obowiązków (rodziny zaniedbane, patologiczne).


Od 1998 roku do chwili obecnej dyrektorem szkoły jest pani Małgorzata Piotrkowska. W placówce zatrudnionych jest 11 nauczycieli.

W czerwcu 2003r szkoła otrzymała imię Józefa Chełmońskiego a święto patrona szkoły przypada na dzień 19 marca.

 

[1] Kronika Szkolna
[2] j.w.
[3] j.w
[4] j.w.
[5] j.w.
[6] j.w